Psychologia tłumu czy teoria spiskowa?
Od dłuższego czasu opcje walutowe są tematem szeroko omawianym zarówno przez dziennikarzy, ekonomistów jak i polityków na łamach mediów, szczególnie ekonomicznych. Elementem wspólnym tych wypowiedzi jest stosunkowo wysoki stopień rozemocjonowania ich autorów, nadających swoim komentarzom coraz to bardziej dramatyczne tytuły mówiące o toksycznych instrumentach trawiących polską gospodarkę i mogących lawinowo doprowadzić do upadku coraz to liczniejszej grupy przedsiębiorstw. Trudno nie przyznać racji twierdzeniu, że skala strat ponoszonych przez firmy zaangażowane w opcje walutowe jest ogromna, co może zachwiać ich płynnością finansową, a w niektórych przypadkach przesądzić również o ich dalszej egzystencji. Głębszej refleksji wymagałaby jednak analiza przyczyn zaistniałej sytuacji oraz poszukiwanie możliwych środków zaradczych.
Jednym ze skrajnych poglądów mówiących o przyczynach rzekomej pułapki opcyjnej była teza o zaplanowanym i podstępnym działaniu międzynarodowych instytucji finansowych. Przestrzegałbym przed doszukiwaniem się w zaistniałej sytuacji zorganizowanego spisku banków i instytucji finansowych. Tak postawioną tezę burzy analiza kilku kluczowych reguł rządzących konkurencyjnym rynkiem finansowym. Po pierwsze trudno uwierzyć w twierdzenie, że banki celowo działały na szkodę swoich klientów, co byłoby działaniem ekonomicznie nieracjonalnym, prowadzącym do strat samych banków z tytułu ryzyka kredytowego oraz ograniczeniem przychodów z wszelkich produktów bankowych. Po drugie nieprawdopodobne jest założenie o możliwości antycypacji, w perspektywie kilku miesięcy, w jaki sposób będzie kształtował się kurs złotego. Biorąc pod uwagę, iż na rynku walutowym działa co najmniej kilkudziesięciu profesjonalnych graczy o zróżnicowanych interesach, możliwość przewidzenia jaki będzie skutek ich aktywności w dłuższej perspektywie jest istotnie ograniczona. Po trzecie banki komercyjne działają na konkurencyjnym rynku, co zdecydowanie wyklucza możliwość jakiegokolwiek współdziałania w konstruowaniu wspólnego portfela produktów w zakresie opcji walutowych.
Poszukując odpowiedzi na pytanie w jaki sposób opcje walutowe zyskały taką popularność i zarazem stały się tak brzemienne w niestety, negatywnych skutkach, dochodzimy z jednej strony do przyczyn stosunkowo prozaicznych, a z drugiej do przyczyn leżących raczej u podstaw ludzkiej psychologii aniżeli globalnych mechanizmów makroekonomicznej spekulacji. W końcu III kwartału ubiegłego roku polska waluta biła rekordy swojej siły, a wielu analityków nie przewidywało w tamtym okresie zwrotu całej sytuacji. Eksporterzy stojąc przez wizją ciągle umacniającej się złotówki zaczęli borykać się z problemem spadku rentowności sprzedaży swoich produktów, których konkurencyjność poza granicami naszego kraju ulegała systematycznemu pogorszeniu. Opisana sytuacja uruchomiła szereg działań podjętych przez zarządzających finansami, których podstaw należy upatrywać również, a może przede wszystkim, w psychice decydentów. Chcąc dokonać analizy podjętych działań odwołując się wyłącznie do klasycznej teorii ekonomii należałoby jako podstawowe założenie wskazać racjonalność ludzkich decyzji, co wydaje się być czynnikiem niewystarczającym. Tam gdzie klasyczna teoria nie znajduje potwierdzenia, a tyczy się to w szczególności sytuacji o charakterze anomalnym, z jaką bez wątpienia mieliśmy do czynienia w tym przypadku, należy zwrócić się w kierunku teorii finansów behawioralnych, odrzucającej dogmatyczne założenie o racjonalności podejmowanych decyzji. To właśnie grupa czynników o podłożu psychologicznym mogła rzutować na przekonanie zarządzających odnośnie kierunku przyszłych zmian kursów walut oraz na kryteria doboru odpowiednich strategii zabezpieczających. Do najważniejszych czynników natury psychologicznej, które mogły odegrać istotną rolę w tym przypadku należy zaliczyć: bezgraniczną wiarę w trend, skłonności spekulacyjne oraz zachowania stadne. Wiara w trend w tym przypadku polegała na nadmiernym przykładaniu wagi do tendencji zaobserwowanych w przeszłości i na niewłaściwej ich ekstrapolacji na kolejne okresy w przyszłości. Przyczyną takiego spojrzenia jest najczęściej zbyt krótki horyzont analizy danych historycznych, jak również nie uwzględnienie określonych zdarzeń jako nadzwyczajnych, mających charakter wyraźnie przejściowy. Kolejnym czynnikiem był zapewne mechanizm zachowań hazardowych, który wystąpił w wielu przypadkach w wyniku zrealizowania w krótkim okresie serii zysków na instrumentach pochodnych. Pozytywny w pewnym okresie efekt gry na opcjach walutowych rozbudził w wielu graczach skłonności spekulacyjne, które wzięły górę nad bieżącą analizą informacji. Omawiane mechanizmy potęgowane były ponadto przez zachowania stadne przejawiające się naśladownictwem zachowań innych podmiotów znajdujących się w podobnej sytuacji.
Nie bez znaczenia pozostawał również fakt niedostatecznej świadomości podmiotów zaangażowanych w strategie opcyjne odnośnie zasad działania nabywanych instrumentów. Spotęgowana skala strat na opcjach walutowych związana jest z tzw. multiplikatorem (lewarem) niesymetrycznych strategii opcyjnych, czyniącym je dla nabywającego instrumentem zerokosztowym. To właśnie chęć uzyskania jak najlepszego kursu terminowego, przy jednoczesnym dążeniu do ograniczenia do zera kosztu nabywanych instrumentów, była przyczyną zawierania lewarowanych transakcji przy jednoczesnym niedoszacowaniu ryzyka z nimi związanego. Jeśli do tego dodamy zintensyfikowane działania sprzedażowe banków wynikające z uproszczonej formuły premiowania dealerów instrumentów pochodnych, których wynagrodzenie zależało wyłącznie od wolumenu zawartych transakcji opcyjnych (niezależnie od tego kiedy i czy w ogóle transakcje te zostaną zamknięte), otrzymujemy samonapędzający się mechanizm, który w efekcie doprowadził do skali zjawiska, o którym dzisiaj żywo dyskutujemy.
Najważniejsze obecnie dla wszystkich jest wyciągnięcie wniosków z zaistniałej sytuacji na przyszłość. Jedni z pewnością dołączą do grona kontestatorów derywatów, skutecznie zrażonych do opcji walutowych, inni dostrzegą, iż może obecna sytuacja, jakże przeciwstawna do okresu gorącej popularności transakcji hedgingowych, jest właśnie korzystna dla zawierania transakcji zabezpieczających. Niezależnie od wniosków indywidualnych – wspólnym wnioskiem powinna być refleksja, iż dla bezpiecznego prowadzenia biznesu potrzebne jest opracowanie i wdrożenie przemyślanej i efektywnej strategii zarządzania ryzykiem walutowym.
Autor: Wojciech Komer – Prezes spółki audytorskiej HLB Sarnowski&Wiśniewski
Home
W obecnych czasach klienci, którzy z powodu przeróżnych wypadków i zdarzeń losowych mają obecnie kłopoty ze spłatą swoich zadłużeń nie czekają aż trafią do Biura Informacji Kredytowej ze złą opinią czy też do chwili, gdy do drzwi zapuka komornik. Ratując się z opresji finansowej, w jakiej się znaleźli, składają wnioski Internetowe o kredyt konsolidacyjny. Rolą takiego kredytu jest zamiana kilku posiadanych już pożyczek czy kredytów na jeden i do tego tańszy kredyt konsolidacyjny.
Kredyt hipoteczny lub kredyt mieszkaniowy przeznaczony jest w głównym stopniu na zakup mieszkania na rynku wtórnym lub pierwotnym. Spłata możliwa jest w ratach równych lub malejących. To tylko niektóre z atutów kredytów mieszkaniowych, jakie proponujemy. Przy udzielaniu kredytu hipotecznego, możemy liczyć na fachową pomoc naszego osobistego doradcy. Wypełni on wniosek o kredyt hipoteczny, pomoże skompletować wszystkie dokumenty. Taki rewelacyjny kredyt pozwoli na spełnienie najważniejszego marzenia, jakim jest własny dom czy mieszkanie. Proponujemy preferencyjne 